niedziela, 21 marca 2010

Śmierć na kredyt


Gdyby śmierć była płatna, umierali by tylko ciekawscy. Już starożytni wkładali obol w usta zmarłemu, rozpoczynając tysiąclecia joint-venture komercji i katafalku. Nawet gdziś, gdy etat Charona został zredukowany na rzecz zespołu medyków, miliony ludzi utrzymuje tysiące biznesów opartych na fundamencie, którego nawet owi medycy nie byli w stanie podważyć - wiary, że nie możemy, o tak, po prostu, się kończyć.

Śmierć jest jednak bezpłatna tylko z pozoru. Zabezpieczenia i ubezpieczenia w OFE Posępny Żniwiarz zaczynamy wykupywać jeszcze zanim dobrze staniemy na nogi; w nasze życie inwestują rodzice, babcia i NFZ, dokonując dziesiątków drobnych i niedrobnych zakupów, mających oddalić choć o pół wieku nasz smętny lub chwalebny koniec. Walka z korupcją w służbie zdrowia? Sama ona jest jedną wielką łapówką dla Charona.
Nic, co ludzkie, nie oprze się sile handlu. Jeśli na życiu - o, banale - można zarobić miliardy, dlaczego by nie uszczknąć na jego przeciwieństwie skromnego milionika (albo dwóch)? Na tym prostym wniosku oparta jest najpowszechniejsza (gr. katholikos) religia Ziemi - kult zmarłych.

Sądząc z ilości przedsiębiorstw i przedsięwzięć, życie pośmiertne musi być przynajmniej tak intensywne, jak to przed. Czy to dobra wiadomość? Dla fabrykantów nagrobków, past do nagrobków, szmatek do past do nagrobków i rękawiczek do szmatek do tych past - na pewno. Widać wyraźnie, że nawet tak niewesoła sfera, hm, życia, potrafi dobrze sprawdzić się jako narzędzie finansowania liceum dla dzieci, a wakacji w Egipcie (oby tylko nie po Zachodniej Stronie - tradycyjnej krainie umarłych).

Gdy spojrzy się na całość duchowego życia planety, w jednej tylko kwestii wydaje się ona być zgodna - czci babci i dziadka (szczególnie już wtedy, gdy Wielki Pradziadek wezwie ich do Siebie). Ars moriendi - w jakże innym znaczeniu - to dziś wielomilionowy przemysł: kamienne, drewniane i bambusowe trumny płyną z Chin do... wszędzie chyba. Zewsząd zaś do Chin płynie żywa gotówka, dokonując transpozycji pradawnej charonicznej wymiany.

Jeden obol wystarczał, by dostać się w komforcie do Krainy Umarłych. Ile oboli trzeba, by opłacić autentycznie wzruszający unhappy-end? Kwiaty, świece, buty i modlitwy - w każdej z tych dziedzin śpieszą służyć nam liczni profesjonaliści, dyplomując się albo niskimi cenami, albo wysokim Wstawiennictwem. Charon za marną monetę przewiezie Cię w jedną stronę - ale za milion oboli w gotówce zrobi rzeczy, o których nie śniło się nawet filozofom. Bóg też człowiek.

Żywotność okołocmentarnego interesu może działać jak dalekie odbicie, platońskie zajączki na ścianie. Coś się gdzieś tam może i dzieje - ale orzec co, niełatwo. Inwestując w cmentarne widowisko, wrzucasz monetę do grobu jak do automatu o wysokich wygranych. Nadzieja na zwycięstwo istnieje, nie wynika ona jednak z żadnej wiedzy, telefonów, nagrań czy pewności. Podsłuchów brak; dokumenty - niepewne. Co chwila tylko słyszymy: „nie mam wiedzy...”.

To, że nie rozumiemy skomplikowanych - ale podstawowych w sensie znaczenia - zagadnień matematyki czy biologii, mało komu spędza sen z powiek. Inaczej jest w przypadku biologii bardziej osobistej, oraz rachunku „ile lat jeszcze?”. Zasób konkretów w tej dziedzinie jest odwrotnie proporcjonalny do żądzy poznania. I na tym można zarobić znacznie więcej niż na godny pogrzeb. Mnożą się więc biznesy znacznie bardziej niż znicze czy kwiatki wyrafinowane: wróżbici, media i wszelkie odmiany nekromantów znają ponoć naszych pradziadków lepiej, niż my sami. Zamiast oglądać pożółkłe zdjęcia, rozmawiają z nimi, upewniając się, czy rzeczywiście odziedziczyliśmy pieniądze, którymi mamy zapłacić za usługę. Dziwnym trafem, połączenia z Hadesem należą do wyjątkowo drogich, nie pierwszy raz splatając śmierć i pieniądze tajemniczym węzłem.

Niech żywi nie tracą nadziei, a zmarli cierpliwości. Jest bowiem coś, co przekracza granice Styksu i naszego rozumienia. To odwieczne, nienaruszalne i święte zasady handlowania. Mówi się - gdy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze. W kwestii życia pozagrobowego tylko pieniądze zostają po naszej stronie. O co zaś chodzi naprawdę, nie wiadomo, jak rzadko kiedy.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Dzień Dobry

Tak, właśnie na tą okoliczność rónież posiadamy w swojej ofercie coś specjalnego! Kredyt na...

To super oferta, trzeba się śieszyć, oferta ważna tylko 2 dni, kowta,%%.... nieważne, byleby zdążyć podpisać umowę

Doradca bankowy